~gofer24

Błogosławisz ptakom wracającym do gniazda
Tym, co przyszli tutaj bo z serca chcieli
I co wśród pożogi odejść stąd musieli
Wskaż nam Panie drogę po Bieszczadzkich szlakach
Zagubionym – bądź echem w strumieniach i ptakach
I światłem w ciemności, jak twój księżyc blady
Gdzie umilkły cerkwie i zdziczały sady
Tym, co przyszli tutaj by prawem zwyczaju
Podziękować Tobie za przedsionek raju
Za ptasie koncerty o porannym brzasku
Za lipcowe noce przy księżyca blasku
Wskaż nam Panie drogę po Bieszczadzkich szlakach
Zagubionym – bądź echem w strumieniach i ptakach
I światłem w ciemności, jak twój księżyc blady
Gdzie umilkły cerkwie i zdziczały sady
Zieleń skryła blizny – zostały wspomnienia
W sercach został smak tamtego cierpienia
Znad tych samych ognisk inne pieśni płyną
Gnane ciepłym wiatrem do wzgórz nad Soliną
Nad ciemnym strumieniem niebo się zamyka
Tam buk rosochatym zakrywa konarem
Mogiły, których nawet wiatr unika
Dla oczu ukryty - niedostrzegły wzrokiem
Jedyny ślad wymarłej sadyby -
Gasnąca drożyna spleciona z potokiem
Jakby nie była - odeszła jak gdyby
Porosły drzewa, gdzie umarły chaty
Zamknęły się cerkwi widmowe wierzeje
Opuścił sioło Chrystus Pantokrator
Zgięty w pół krzyż samotnie niszczeje
Na przekór podnieśmy ku niebu ektenie
Na próżno błagajmy błogosławienia
Za Łemkowynę módlmy się daremnie
Może dostąpimy jeszcze Przebóstwienia
Mgły poruszymy świętym wozduchem
Chramowe ikony podniesiemy z pyłu
Obudzimy chóry naszej wiary kruchej
Hospody pomyłuj! Hospody pomyłuj! Hospody pomyłuj!
Dlaczego przestałem być Rusnakom bratem
Chociaż wzorem dla nas te same hermeneje
Dokąd uleciały cheruby skrzydlate
Czemu płomień w oczach już duszy nie grzeje?
Słupy dymu z nagła podparły ciężkie chmury
Gdy od nieba dzielił nas tylko ikonostas
Umilkły w bólu niewzruszone góry -
Jedyne, które miały tu pozostać
Ku czyjej chwale wzniosły się pochodnie
Całopalne ofiary dla którego Boga
Jacyż to święci tej krwi byli głodni
W jakim obrządku ojców kto pochował?
Na przekór podnieśmy ku niebu ektenie
Na próżno błagajmy błogosławienia
Za Łemkowynę módlmy się daremnie
Może dostąpimy jeszcze Przebóstwienia
Mgły poruszymy świętym wozduchem
Chramowe ikony podniesiemy z pyłu
Obudzimy chóry naszej wiary kruchej
Hospody pomyłuj! Hospody pomyłuj!
Na plecach wysoko ponieśmy ektenie
Chociaż niegodniśmy błogosławienia
Odprawmy na szczytach pokutę zmęczeniem
Może doprosimy się tym przebaczenia
Mgły poruszymy świętym wozduchem
Chramowe ikony podniesiemy z pyłu
Obudzimy chóry naszej wiary kruchej
Hospody pomyłuj! Hospody pomyłuj!

pozdrawiam cieplutko 
Przybędzie z nami trud i strach
Niewola dnia, historii schemat
Jak pięknie wiatr układa piach
Tam, gdzie nas nie ma…
Najpiękniej wiatr układa piach
Tam gdzie nas nie ma, wieje wiatr
Najpiękniej wiatr układa piach
Tam, gdzie nas nie ma
| 1 2 3 4 5 6 ... 30 |
|





